UROCZYSTOŚC NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA  I KRWI PAŃSKIEJ

Pwt 8,2-3.14b-16a * 1 Kor 10,16-17 * J 6,51-58

 Wszystkie czytania dzisiejszej Mszy świętej wskazują na Eucharystię jako na pokarm dany ludziom w drodze. W czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej Bóg żywił lud manną. Eucharystia jednoczy tych, którzy ją przyjmują. I wreszcie Chrystus zapewnia, że Jego Ciało jest prawdziwym pokarmem, a Krew prawdziwym napojem.

Boże Ciało skłania jednak do refleksji o obecności Chrystusa w Eucharystii. Ostatni Sobór wskazuje na różne sposoby obecności Chrystusa w Jego Kościele: w słowie, w modlitwie Kościoła, tam gdzie dwaj albo trzej są zgromadzeni w imię Chrystusa (Mt 18,20), w ubogich, chorych, więźniach, w sakramentach, których jest sprawcą, w ofierze Mszy świętej i w osobie szafarza, ale zwłaszcza (jest obecny) pod postaciami eucharystycznymi (Sobór Watykański II, konst. Sacrosanctum Concilium, 7).

W Katechizmie Kościoła Katolickiego znajdujemy taki komentarz do kilku ostatnich słów: „Sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy. Stawia to Eucharystie ponad wszystkimi sakramentami i czyni z niej jakby doskonałość życia duchowego i cel, do którego zmierzają wszystkie sakramenty. W Najświętszym Sakramencie Eucharystii są zawarte prawdziwie, rzeczywiście í substancjalnie Ciało i Krew wraz z dusza i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus. Ta obecność nazywa się rzeczywista nie z racji wyłączności, jakby inne nie były rzeczywiste , ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalną i przez nią uobecnia się Chrystus, Bóg i człowiek (1374)”.

Nie będę komentował tego komentarza, natomiast powołam się na powieść fińskiego pisarza Görana Steniusa Dzwony Rzymu, którą w 1962 roku wydał „Znak” W przekładzie Heleny Dunin. Sam autor określa swoją książkę jako współczesną legendę o obecności Chrystusa w Sakramencie Ołtarza.

Tomasz Cinnelius, główny bohater powieści, Fin i luteranin, przeszedł na katolicyzm i został kapłanem. Jako historyk sztuki, jeszcze przed konwersją, interesował się sztuką religijną we Włoszech, ściślej motywami eucharystycznymi w sztuce włoskiej, jeszcze ściślej: artystami, którzy malowali Eucharystię jako Świętą Obecność. Podczas rozmowy z ojcem Barnabą przypomniał Tomasz „wielkie obrazy na temat Ostatniej Wieczerzy, od Leonarda da Vinci do Tintoretta”.

I dodał: „Są też jednak inne malowidła, bardzo ciekawie ujmujące ofiarę Mszy, Borgognona i Sacchiego. Jest W Urbino obraz Paolo Uccella, malowidło Simone Martiniego ze słynnym epizodem Z życia św. Marcina.

Na fasadzie katedry florenckiej jest porywająca płaskorzeźba, przedstawiająca księdza, który wznosi Hostię podczas Konsekracji. Są też oczywiście stance Rafaela w Watykanie. Również poza Włochami spora liczba artystów podejmowała temat Sakramentu Ołtarza, żeby tylko wymienić Van den Weydena, Dürera i Rubensa. Co się zaś tyczy El Greca…”

W książce znajduje się ciekawy epizod, zresztą fikcyjny, o spalonym obrazie El Greca, wspaniałym obrazie przedstawiającym Najświętszy Sakrament. Tomasz nie mógł odżałować, że podczas pożaru klasztoru ojciec Barnaba, jego znajomy, nie uratował obrazu. W czasie rozmowy z bliskim współpracownikiem wspomnianego kapłana dowiedział się, że ojciec miał do wyboru albo ocalić Hostię, albo obraz. Wydało się to dziwne Tomaszowi. Tak bowiem myślał: „Co rano w każdym kościele katolickim konsekruje się przynajmniej jedną Hostię, podczas gdy malowidło było bezwzględnie jedyne i niepowtarzalne. Ale gdy szukał stosownej analogii, mógł sobie jedynie przypomnieć, jak bardzo Judasz gniewał się na Marię Magdalenę, że zużyła cały funt drogiego olejku, by namaścić stopy swego Pana i Mistrza”.

Jest okazja, żeby pomyśleć, choćby przez chwilę, o naszej hierarchii wartości, o tym, jak my ponad dzieła Boże stawiamy dzieła rąk własnych, jak nie doceniamy dzieł Pana Boga. Stańmy w prawdzie i pomyślmy, czym jest tak naprawdę dla nas Eucharystia? Dziś ją wynosimy na ulice miast i wiosek i klękamy przed nią. Choć nie wszyscy. A jutro, pojutrze?

Obecny w Eucharystii może na nas czekać miesiącami. Pewnie między innymi dlatego, że codziennie „w każdym kościele katolickim konsekruje się przynajmniej jedną Hostię”? Zastanawiał się nad tym Tomasz a Kempis, gdy pisał: „Przypuśćmy, że ten Najświętszy Sakrament umieszczony byłby tylko w jednym sanktuarium i konsekrowany tylko przez jednego kapłana na świecie, pomyślmy, jakie pchałyby się tam tłumy, jakże oblegano by tego kapłana, aby ujrzeć, jak odprawia to Boskie misterium” (IV,l,13).

Może lepiej nie prowokujmy takiej sytuacji. Już teraz postawmy sobie pytania, które zadał ojciec Barnaba Tomaszowi w Dzwonach Rzymu: „Jak niewielu zdaje sobie z tego sprawę, że On przez cały czas ciągle jeszcze przebywa z nami! Iluż to ludzi przystępuje do Sakramentu z pychą w sercach? Ilu jest takich, co wciąż zdradzają Ciało i Krew? Czy kiedy się nad tym zastanowiłeś, ile zła sprawiły ziemi grzechy przeciw Najświętszemu Sakramentowi?”

Żeby jednak nie poprzestać na negatywnej refleksji, serdecznie dziękujmy i podczas Mszy świętej, i podczas procesji, i w rożnych innych momentach za ogromny, niesłychany dar Eucharystii.

 

6 czerwca 1996                                    o. Mirosław Paciuszkiewicz SJ